Na dworze już
dawno zapadł zmierzch, wielkie krople uderzały równomiernie o parapet, a od
czasu do czasu dało się słyszeć odgłosy grzmotów. Wszystkie żywe stworzenia już
dawno pochowały się do swych schronień, wszystkie oprócz człowieka o stalowych
oczach, stojącego w oknie wielkiego, śpiącego dworu. Ze spokojem wsłuchiwał się
w dźwięki burzy, nie myśląc o niczym, co mogłoby zakłócić, tak rzadki dla niego
spokój. Mało kto wiedział, jak bardzo kocha deszcz, który zawsze kojarzył mu
się z oczyszczeniem. Kiedy obserwował, jak świat wypłakuje swoje smutki, miał
wrażenie, że i jego troski i zmartwienia na małą chwilę przestają istnieć. W
tamtej chwili było to coś, czego bardzo potrzebował, zapomnieć na chwilę o
wszystkim, o tym co zrobił, o tym jak bardzo mógł zranić najdroższą mu osobę. W
pewniej chwili coś wyrwało go z zamyślenia, zirytowany odwrócił się gwałtownie,
z zamiarem wyrzucenie intruza. Jednak jedno spojrzenie na osobę, która przed
nim stała odjęło mu na dłuższą chwilę mowę. Stała przed nim jego żona, tak
bardzo inna niż kobieta, którą znał. Nie była to już jego silna, uparta
Narcyza, stał przed nim ktoś, kto w jednej chwili stracił wszystko, co dotąd
uważał za pewne. Nie chciał dopuścić do siebie myśli, że to wszystko jego wina,
zdecydowanie musiał o tym jak najszybciej zapomnieć, było to coś, co musieli
zrobić oboje. Narcyza jednak nie była wstanie, a odkąd dowiedziała się co
tak naprawdę się stało, w jej głowie wciąż pojawiało się to nurtujące pytanie
dlaczego? Kiedy jednak znalazła jedyną osobę, która mogła na nie odpowiedzieć, ona nie była wstanie go zadać. Może dlatego, że jego oczy jasno i
wyraźnie mówiły jej, czego powinna spodziewać się po odpowiedzi, a może dlatego, ze po prostu się bała. Bała się, że
jego uzasadnienie będzie dokładnie takie, jakiego cały czas się obawiała, a w tamtej
chwili nie miała dość sił, żeby znieść i to. Popatrzyła więc tylko w lodowato
zimne oczy męża, zdając sobie sprawę, że jednak miała rację. Jego oczy były
całkowicie obojętne, patrzyły na nią, jak na obcego człowieka. Coś w niej
pękło, w tamtej chwili naprawdę poczuła, jakby jej poukładany świat się walił,
a ona nie mogła się niczego złapać i spadała w otchłań razem ze wszystkim, w co
dotąd wierzyła. Lucjusz coś do niej powiedział, jednak jej było już wszystko
jedno, pragnęła przede wszystkim iść spać, zatopić się w marzeniach i już
więcej o niczym nie myśleć. Zdążyła poczuć jeszcze straszliwe skurcze w
okolicach brzucha, silne ręce próbujące ją podtrzymać, a później był już tylko ból
i ciemność.
Następne, co pamiętała to
niemowlę, które zostało położone w jej ramionach przez uśmiechniętą
pielęgniarkę, mówiącą coś o chłopcu.
Dopiero po jakimś czasie zrozumiała, że dziecko leżące obok niej, jest
jej dzieckiem, jej małym chłopcem. W tamtej chwili była naprawdę szczęśliwa,
pragnęła zobaczyć uśmiech Lucjusza na widok dziecka, poczuć jego silne objęcia
wokół siebie. Pragnęła spokoju i ulgi,
które mógł zapewnić tylko jej mąż. Zanim
jednak zdążyła o niego zapytać, przypomniała sobie wszystkie wydarzenia z
minionych dni i uśmiech momentalnie znikł z jej twarzy. Dość szybko pojawił się
jednak z powrotem, kiedy spojrzenie kobiety padło na malutkie zawiniątko z
paroma blond włoskami, leżące w jej ramionach. Uśmiechu tego nie mogło
zniszczyć nawet pojawienie się Lucjusza, który wbrew temu, co myślała Narcyza,
był przeszczęśliwy z powodu nowonarodzonego syna.
Jejciu... To jest cudowny blog. Szata graficzna i w ogóle brak słów. Przeczytałam prolog i czekam na więcej. Kocham tą parę najbardziej na świecie. I wiedz, że będę stałym czytelnikiem. Piszesz bosko, zazdroszczę. :) Czekam teraz na pierwszy rozdział.
OdpowiedzUsuńCałusy, Cyzia. :**
Dziękuje bardzo :) Aż sie zaczerwieniłam, kiedy to przeczytałam;) Pierwszy rozdział w końcu na pewno się pojawi (ostatnio moja wena stwierdziła, że zrobi sobie nieplanowane wakacje, ale powoli ściągam ją z powrotem). :D
UsuńPozdrawiam
Spes_
Ten prolog przeczytałam jako ostatni, choć powinnam go poczytać w pierwszej kolejności, ale ciekawość 1 rozdziału mi nie dawała spokoju, więc tak wyszło. xd
OdpowiedzUsuńTen prolog jest naprawdę przecudowny. :D Szkoda tylko, że Narcyza i Lucjusz są w nim tacy jacyś.. nieszczęśliwi. No, może pod koniec te szczęście zagościło na parę sekund. ;)
Życzę dużo weny. :*